Tytuł: Zabite drzewo
Autor: Staff Leopold
Tagi:
Epoka:
Z ciemnych mojego lasu drzew jedno najcichsze
Ukochałem, najbardziej smutne i najwiotsze:
Brzozę, co nie szumiała w najszaleńczym wichrze,
Zawsze niema, choć wiatru wiew się o nią otrze.
Wszystkich innych drzew znałem najlżejsze poszumy,
Tylko to jedno tajni swej mi nie otwarło...
Próżno je ma tęsknota wśród bladej zadumy
Oplata, by w nim duszę ożywić zamarłą.
Nie wiał wicher, któremu obudzić je dano...
I gniew wstał we mnie... Dłońmi chwyciłem włos brzozy
I targnąłem, by wydrzeć choć skargę, jęk grozy...
Milczała... Mocą dziką, szaleństwem wezbraną
Połamałem ją... – Leży zabita mą dłonią...
Nie wyszumiała tajni swej... A wichry gonią...
--
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl
Losowe utwory:
Może jestem zbyt śmiały
Ale chcę żebyś wiedziała
Może ... Więcej
Dzień to dar od Boga dany , Jako pokuta za nasze istnienie ... Więcej
Miłość jest czystym tchnieniem nieśmiertelności,
Nie znie... Więcej
Opadły już liście róży...
Jak opadające łzy na poduszkę..... Więcej
Gdy obeschnie rosa na policzkach
A toasty pozostaną echem... Więcej